VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
Strona główna

Okładka do filmu

Marcin Terelak, 2009-04-16

2012: Koniec świata (2012 Doomsday)

Materiały związane z filmem:

Co będziecie robić pod koniec 2012 roku? Cokolwiek byście nie powiedzieli, wierzcie że o ile tylko dopisze Wam los i zdrowie to szykować się na Sylwestra. Nie wierzycie?

Lepiej zacznijcie. Nawet autorzy filmów katastroficznych o najbliższym końcu świata zaczynają rezygnować z najstraszliwszych zakończeń swych apokaliptycznych historii?
2012: Koniec Świata to kolejny z katastroficznych filmów niskobudżetowych, które traktują o nadchodzącym wielkimi krokami końcu tego, co mamy w zwyczaju nazywać światem.
O ile widzieliście już zwiastun tej produkcji, możecie uznać siebie za szczęściarzy, bo widzieliście najlepsze, co wiąże się z tym obrazem.

Z racji niskiego budżetu i niewielkich umiejętności scenarzysty, cała historia jest na tyle banalna, iż starcza jej na maksymalnie 10 minut.
Chodzi rzecz jasna o mityczną apokalipsę, a dokładnie o tę związaną z końcem kalendarza Majów i przebiegunowaniem.

Tak to przynajmniej wygląda na początku, gdy poznajemy grupkę naukowców, badających starożytną świątynię Majów w Meksyku.

Chwile później poznajemy również córkę analityka pewnej agencji rządowej, która jest doskonale poinformowana o nadchodzącej katastrofie oraz kilka innych postaci, które w pozornie tajemniczych okolicznościach pomogą głównym spotkać się w meksykańskiej świątyni.
Przedstawiona we wprowadzeniu historia trzyma się kupy niestety tylko przez wspomniane już 600 sekund. Potem 2012: Koniec Świata przekształca się w gniota jakich mało. Widz wręcz atakowany jest seriami głupawych scen, amatorszczyzną aktorów i motywami przypominającymi Autostradę do Nieba.

Szybko staje się jasnym, iż obraz ten nakręcono wyłącznie po to, by zarobić na wszystkich, którzy boją się lub myślą o końcówce 2012 roku.
Niestety zamiast ciekawej lub chociaż przerażającej historii, w 2012: Koniec Świata znaleźć można wyłącznie kilkadziesiąt minut bzdur, które z racji na nieco niesmaczne zabarwienie religijne zainteresować mogą co najwyżej katechetów. O ile oczywiście poradzą sobie oni z koncepcją, iż świątynie Majów są lepszymi kościołami od setek katolickich odpowiedników?

Obejrzeć, czy nie obejrzeć? Zdecydowanie odradzam. Chyba, że ktoś lubi filmy, które nie dorównują poziomem fabularnym nawet domowym filmikom z chrzcin, czy urodzin.

Opinie użytkowników

Nie ma jeszcze opinii do tej recenzji.

zobacz więcej

Premiery

zobacz więcej

Zapowiedzi

zobacz więcej

Recenzje

Repertuar kin
Miasto:
Kino:
Data:

Partnerzy